sobota, 18 grudnia 2010

Sieciowe lektury


Mam dla Was kilka propozycji. Na weekend i wolny czas jaki się szykuje w Święta, mam nadzieję.
Przez ostatnie kilka tygodni wyszukałam w sieci wiele ciekawych magazynów. Takich, które czyta się od deski do deski. Nie będe opisywać każdego z osobna, powiem tylko, że są idealne dla wielbicieli kuchni, świata, zakupów i piękna. Gdy tylko znajdziecie spokojną chwilę przygotujcie kawę i wybierzcie któryś z magazynów. Lub wydrukujcie wybrane strony by tak jak ja, zabrać je w długą przedświąteczną podróż.
Kliknij w wybrany magazyn.












Przyjemnej lektury!

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Marony. Jadalne kasztany.


Naczytałam się i nasłuchałam o kasztanach. Jedni mówili, że mdłe i nie smaczne, inni pisali, że apetyczne. Gdy nadarzyła się okazja kupiłam dwie garści, upiekłam i posmakowałam. Kasztany są rewelacyjne! Mają posmak orzechów laskowych. Wiem wiem, mam jakieś inne kubki smakowe ;) Ale w połączeniu z czekoladą są genialnym deserem do wieczornej filiżanki gorącej herbaty.


Wierzch każdego kasztana nacięłam dwukrotnie. Blachę wyłożyłam pergaminem i wysypałam na nią marony. Piekłam ok 60 min w 180 C.


niedziela, 5 grudnia 2010

Ciasto bananowe


Zima. Potrzeba mi chlebka bananowego. Do herbaty.
Postanowiłam upiec chlebek z bloga Kwestia smaku. Z małymi modyfikacjami. Po oryginał
przepisu zapraszam do Kwestii smaku.


Składniki;
1 szklanka mąki pszennej
3/4 szklanki mąki żytniej razowej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki cynamonu (+ po szczypcie mielonej gałki muszkatołowej, kardamonu, goździków)
1/4 szklanki brązowego cukru
1/2 szklanki posiekanych orzechów
2 jajka
1/3 szklanki oliwy
1/4 szklanki miodu
1/4 szklanki jogurtu naturalnego
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 - 3 dojrzałe banany, rozdrobnionych


Wykonanie;
Formę keksową natłuścić oliwą i wysypać bułką tartą.
Piekarnik nagrzać do 165 stopni. Obydwie mąki przesiać do dużej miski i dodać wszystko co pozostało na sitku (otręby). Dodać sól, sodę, cynamon, gałkę, kardamon i goździki. Wymieszać, dodać cukier, orzechy i znów wymieszać. Do drugiej miski wbić jajka, dodać oliwę, miód, jogurt i ekstrakt z wanilii. Wymieszać rózgą na jednolitą masę, następnie dodać banany i wymieszać łyżką. Połączyć delikatnie łyżką z suchymi składnikami z drugiej miski. Masę wyłożyć do przygotowanej formy i wstawić do nagrzanego piekarnika na środkową kratkę. Piec przez 55 minut. Wyjąć z piekarnika, studzić przez 15 minut, następnie wyjąć z formy i ułożyć na metalowej kratce. Pokroić po około 30 minutach, gdy trochę ostygnie

czwartek, 2 grudnia 2010

Lawendowy dom


Jakiś czas temu zrodziła się potrzeba tworzenia magazynów dostępnych wirtualnie. Po to by cieszyć oczy, zmysły i ciało. I także po to byśmy mogli dzielić się informacjami, ciekawostkami oraz koniecznościami ;) w całej wirtualnej społeczności. Bez konieczności wychodzenia do kiosku i wydawania pieniędzy. Oczywiście znajdą się i tacy, którzy wolą papier. Ale i tu wydawcy wychodzą naprzeciw i zwykle proponują sprzedaż papierowych druków. Przyznam, że zaglądam do takich magazynów z przyjemnością.
Od wczoraj możemy cieszyć się magazynem "Lawendowy Dom". To spaniały prezent na grudzień :) Pełen inspiracji i wspaniałości. Mam nadzieję, że z czasem powiększy objętość byśmy mogli dłużej cieszyć się zawartością. Życzę twórcom wspaniałej zabawy w tworzeniu magazynu i wielu czytelników.

Zapraszam tutaj.

sobota, 27 listopada 2010

Daring Bakers' Crostata



Dawno już nie brałam udziału w żadnej kulinarnej akcji. A już rok minął od kiedy ostatnio podjęłam wyzwanie z Daring Bakers. Tyle się w tym czasie wydarzyło że zwolnienie tempa było konieczne. Nie mogę uwierzyć w to, że nadchodzi grudzień i rok zbliża się ku końcowi. W końcu mogę powiedzieć, że znajduję czas na nadprogramowe i nieplanowane zachcianki, pieczenia, spotkania, wyjścia. Mam więc nadzieję, że będę w stanie podejmować wyzwania regularnie.


Listopadowemu zadaniu przewodniczy Simona, która prowadzi blog Bricole. Tematem miesiąca jest Crostata, królowa włoskich deserów. Simona zaproponowała ciasto, na które przepis zaczerpnęła z magazynu "Sorrisi in tavola". Ciasto wykonuje się banalnie prosto. Jest łatwiejsze i przyjemniejsze w wykonaniu niż te, które przygotowywałam do tej pory. Z pewnością będę je przygotowywać do wszelkich innych tart. Pasta frolla, bo taką nazwę nosi, jest ciastem na bazie mąki, cukru, masła i jaj. Nadziewana marmoladą, kremem, świeżymi owocami, ricottą i wszelkim innym smakołykiem jaki przyjdzie na myśl wykonawcy.

Ponieważ autorka pozwoliła na dowolność w nadzieniu tarty, postawiłam na jeden z moich ulubionych przepisów. Sięgnęłam do przyniszczonej już książki "Dania Słodkie" i wykorzystałam recepturę nadzienia z tarty z gruszkami i migdałami.


Składniki;
100 g cukru
235 g mąki
szczypta soli
115 g zimnego masła, pokrojonego na kawałki
skórka otarta z połowy cytryny
1 duże jajo i 1 żółtko, roztrzepane

Wykonanie;
Cukier, mąkę i sól wymieszać na stolnicy. Zrobić wgłębienie i wlać część jaja(ok łyżeczki zarezerwować na później), dodać skórkę z cytryny. Zagnieść ciasto, uformować kulę, którą następnie zawinąć w folię i włożyć do lodówki. Chłodzić przez ok 2 godziny.


Nadzienie;
165 g niesolonego masła, miękkiego
160 g miałkiego cukru
3 jaja
230 g mielonych migdałów
2 dojrzałe gruszki, obrane, przekrojone na połowy wzdłuż, wydrążone

Wykonanie;
Piekarnik nastawić na 180 C. Formę do tarty natłuścić i wyłożyć ciastem. Włożyć do piekarnika na 10 min, po tym czasie wyjąć i odstawić.
Aby przygotować nadzienie należy wymieszać masło z cukrem elektryczną trzepaczką, ubijając tylko przez 30 sekund. Dodawać kolejno jajka, ubijając po każdym. Dołożyć migdały i mąkę, wymieszać i napełnić nadzieniem ostudzone ciasto. Pokroi gruszki na plasterki i ułożyć na wierzchu ciasta. Piec przez 50 min aż nadzienie się zetnie (w środku może być trochę miękkie). Ostudzić w blaszce.


piątek, 26 listopada 2010

Calzone


Calzone. Pieróg który podbił moje podniebienie. Przepis autorstwa Dorotuś (blog Moje Wypieki).


Składniki na ciasto (4 sztuki calzone);
450 g mąki pszennej chlebowej
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki drożdży suchych (8g) lub 16 g świeżych
2 łyżki oliwy
250 ml ciepłego mleka

Składniki na nadzienie;
4 łyżki oliwy
4 czerwone cebule, drobno pokrojone
2 ząbki czosnku, posiekane
220 g pieczarek, pokrojonych
220 g czarnych oliwek (pokrojonych na plasterki)
2-4 łyżki posiekanego oregano
sól i pieprz do smaku
220 g świeżego parmezanu lub cheddara, startego na tarce


Wykonanie nadzienia;

Na patelni rozgrzać oliwę. Dodać cebulę i czosnek, podsmażyć do miękkości (około 8 minut) . Dodać grzyby, smażyć kolejne kilka minut. Ściągnąć patelnię z palnika, dodać oliwki, oregano i przyprawy. Odstawić.

Ponadto;
jajko roztrzepane, do posmarowania


Wykonanie:
Mąkę przesiać do miski, dodać sól, wmieszać drożdże (ze świeżymi zrobić wcześniej rozczyn). Zrobić w środku dołek, wlać mleko i oliwę. Wyrobić ciasto, aż będzie miękkie i gładkie; uformować w kulę, naoliwić, umieścić w naczyniu, przykryć ręczniczkiem. Pozostawić do podwojenia objętości (około 1,5 godziny).
Po tym czasie ciasto jeszcze raz wyrobić, podzielić na 4 części. Każdą z nich rozwałkować na koło o średnicy 20 cm. Na połowę każdego koła nałożyć nadzienie, zostawiając około 1 cm wolnego od brzegu. Posypać startym serem. Brzegi posmarować wodą, ciasto zgiąć w połowie, uformować pieroga. Brzegi dobrze skleić. Pierogi ułożyć na blaszce. Posmarować roztrzepanym jajkiem. Nie ma konieczności pozostawiania do kolejnego wyrośnięcia.


piątek, 19 listopada 2010

Muffiny czekoladowo bananowe


Z pewnością wykorzystałam limit na ilość posiadanych książek. Wcale ich nie liczę! I prawda jest taka, że nie mam ich wiele. Ale nie nadążam z wykorzystywaniem zawartych w nich recepturach. Dochodzą setki inspiracji blogowych i własne pomysły. I w ten sposób książki sobie leżą i leżą. Nic to, kiedyś będę nadrabiać zaległości. Obiecałam sobie jednak, że na chwilę obecną nie kupię żadnej książki! Że nie będę prosić żadnych mikołajów i darczyńców o nowe tomy. Przynajmniej przez jakiś czas.


Muffiny, czekolada i banan. Tak zwany comfort food. Bo czego więcej trzeba do porannej kawy?
Oto druga po Lemon Meringue Fool, propozycja z "Kitchen" Nigelli Lawson.


Składniki;
3 dojrzałe banany, najlepiej jeśli już ciemnieją
125 ml oleju roślinnego
2 jaja
100 g jasnobrązowego cukru
225g mąki
3 łyżki (po 15 ml) kakao najlepszej jakości
1 łyżeczka sody


Wykonanie;
Piekarnik nastawić na 200C, formę do muffinek wypełnić papilotkami. Banany rozdrobnić i mieszając dodawać do nich olej, jaja oraz cukier. Połączyć mąkę, kakao oraz sodę i wmieszać do mikstury z bananów. Mieszankę przelać do foremek. Piec ok 15-20 min i wystudzić na metalowej kratce.

poniedziałek, 15 listopada 2010

Sweet Paul Magazine, Holiday Issue!


Myślę, że polubiliście Sweet Paul'a :) Ja zakochałam się w Jego blogu od pierwszego wejrzenia. Potem regularnie odwiedzałam a od niedawna zachwycam się Jego magazynem i cieszę się niezmiernie, że jest dostępny online. Dziś na dzień dobry zaskoczyła mnie informacja, że wczoraj ukazało się Świąteczne wydanie. Pełne inspiracji, pomysłów na oryginalne opakowanie prezentu, przygotowanie świątecznych łakoci i pomysłów na prezenty dla bliskich. Aż 124 strony! Kolejny numer dopiero 20 lutego ale myślę, że warto poczekać.

Zapraszam do lektury "Sweet Paul Magazine".

niedziela, 14 listopada 2010

Shake z granatem







Niedzielny, leniwy post. Dokładne proporcje na pierwszym zdjęciu, lodów użyć według uznania. W celu wykonania- umieścić składniki w blenderze i zmiksować. Prosto, odżywczo i smacznie.
Smacznego popołudnia!

czwartek, 11 listopada 2010

Krem kawowy

Kilka dni temu dostałam prezent. Niespodziewany, przesympatyczny, od serca. Ciocia męża podarowała mi książkę ze swoich kulinarnych zbiorów; "Jak gotować- praktyczny poradnik kucharski z 1930 r." autorstwa Marii Disslowej. Niezwykle proste receptury, które realizujemy w naszych czasach, często pod nieco zmienioną nazwą. Okładka podręcznika jest zniszczona, stronice poplamione. Widać, że czytana była bardzo często i równie często wykorzystywano z niej przepisy. Najwięcej uwagi poświęcam właśnie tym najmocniej zniszczonym kartom. Książka ma ponad 500 stron i jestem pewna, że często będę do niej zaglądać.


Od niedawna dostrzegam urok książek bez fotografii. Działają na wyobraźnię i wyostrzają zmysły. Pozwalają nie sugerować się, że coś miało wyjść tak czy inaczej. Efekt nie musi być taki jak oczekiwany, ważne że jest równie smakowity. Z przyjemnością mogę wykonać zdjęcie do deseru, który fotografii w poradniku nie miał.

Pierwszym który postanowiłam zrealizować, jest przepis na krem kawowy. Deser idealny dla wielbicieli panna cotty. Dla tych, którzy nie tolerują żelatyny polecam zaopatrzenie się w agar gdyż jest on świetną substancją żelującą. Idealny w połączeniu z sosem czekoladowym.


Krem kawowy.
Cytuję za "Jak gotować"- Maria Disslowa

Składniki;
3 dag kawy (1/4l)
4 żółtka
1/2 małej laski wanilii
12 dag cukru
1/4 l śmietanki kremowej
1/4 l mleka
15 dag żelatyny

Wykonanie;
Ubić żółtka z cukrem. Ugotować mleko z przeciętą wzdłuż wanilią, wlewać mleko do żółtek i ubijać na ogniu. Zaparzyć 3 dag mocnej kawy (powinna być pełna szklanka), włożyć do gorącej kawy wymoczoną żelatynę, gdy się rozpuści, wlać kawę do mleka i żółtek, odstawić do ostygnięcia, wlać do formy, zastudzić w zimnym miejscu. Podać z ciastkami.